Potrzeby, których nie ma

Specjalnie wybrałem sobie stary typ smartfona, ograniczając tym samym sobie dostęp do portali społecznościowych i totalnego uzależnienia od telefonu, a i tak średnio co dwie, trzy godziny wchodzę na twittera i sprawdzam co tam nowego słychać.


Nasze życie to jedna wielka lista zadań, której potrzeba wypełniania daje nam poczucie satysfakcji i samodoskonalenia… do momentu, aż jej sobie dokładnie nie przeanalizujemy i dojdziemy do wniosku, że więcej niż połowa z tych punktów to totalne pierdoły.

Przeanalizujmy je: sprawdzanie maili co godzinę, social media, sprawdzanie co nowego w telefonie co 15 minut, czytanie wszystkich blogów, sprawdzanie wiadomości w portalach informacyjnych, RSS, potrzeba posiadania coraz więcej i więcej. Statystyczny posiadacz internetu to właśnie robi dzień w dzień.

Jest też branża, która wymaga byśmy przychodzili do pracy w garniturze, posiadali luksusowy samochód i iphona. Czasami branża wymaga wzbudzania zazdrości wśród innych.

Niektóre potrzeby są wymyślone przez nas samych. Chcemy mieć złożone łóżko, nawet jeśli nikt tego nie widzi (to akurat dobre), potrzebujemy być zawsze na bieżącą z informacjami ze świata i wiedzieć co robią wszyscy znajomi, tracąc czas na nadrabianie tego.

Skąd to się bierze?

Wszystko przez lęki i  bycie w bezpiecznej strefie komfortu, w której nie ma znacznych zmian. Ale łatwo można to zmienić, wystarczy dać sobie kilka dni przerwy z social mediami lub innymi potrzebami. Jeśli zauważymy, że nic się nie stanie przez dzień nieobecności na Facebooku to można przesuwać tą linię w prawo i dać sobie dwa dni i tak dalej. Gwarancja zadowolenia i kilku godzin na hobby lub wyjście z domu, w końcu ładna pogoda.

Cena wygody

Wygoda, to najlepsze podsumowanie ostatnich 100 lat rozwoju naszej kultury. Pralki, samochody, samoloty, telefony, dostępność informacji i fast foody, to tylko nieliczne elementy, które pozwalają nam wydajniej pracować i żyć.


minimalism


Jaką cenę za to płacimy? Czytaj dalej…

Manifest o niekomercyjnym blogerze

“Jeśli chcesz być w czymś najlepszy, a przynajmniej dorównywać do czołówki, musisz na tym zarabiać. Jeśli nie będziesz miał z tego pieniędzy, nie będziesz miał warunków żeby się rozwijać.”


Zazwyczaj nie chce mi się odpowiadać na wszystkie teksty blogerów, z którymi się nie zgadzam, ale raz można zrobić wyjątek, ponieważ na jednym z blogów został zahaczony temat pieniędzy. Czytaj dalej…

Popularne sieciówki

Wiedziałem już o tym od dawna, ale przeczytanie kilku artykułów na temat popularnych sieciówek uświadomiło mnie tylko w tym, że kupno nawet najtańszej koszulki jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto.


Jako entuzjasta minimalizmu zwracam uwagę na jakość, ale to zupełnie nie przekłada się na ubrania z sieciówek. Popularna marka koszulek Fruit of the loom (to ta od nadruków) ma lepszą jakość niż koszulka z HM… Jedna kosztuje 10zł a druga 40. Jedna jest prosta, a druga ma krzywe szwy, można wymieniać w nieskończoność. Czytaj dalej…

Ekstremalny minimalizm

Ekstremalny minimalizm to jak sama nazwa wskazuję posiadanie ekstremalnie mało przedmiotów. Według niepisanych zasad posiadanie poniżej stu przedmiotów kwalifikuję się do praktykowania minimalizmu ekstremalnego. Andrew Hyde posiada poniżej 20 rzeczy i to jest dobry przykład EM.


Andrew jest związany z startupami i często podróżuję, chociaż poprawniej by brzmiało stwierdzenie, że jego życie to ciągła podróż, dlatego podręczony plecak z gratami jest optymalnym i najlepszym rozwiązaniem dla podróży. Wygoda. Czytaj dalej…

Kupno mieszkania okiem młodego człowieka

Bardziej z mojej perspektywy, ponieważ nie mogę wypowiadać się za wszystkich 20kilku latków. Ale wśród większości panuję taki stereotyp: kupić dom, założyć rodzinę i posadzić drzewo. To bardzo piękna i romantyczna wizja, ale też trochę oderwana od rzeczywistości, bo obciążona kredytem na kolejne 25-30 lat. Czaisz! 30 lat… to kawał czasu jakby nie patrzeć.


Moje zdanie w kwestii kupna mieszkania jest jedno – wyrzekać się tego jak ognia.

Mam tylko jeden argument / powód dlaczego nie wyobrażam sobie tego zrobić w najbliższych latach: Czytaj dalej…

Obserwuj Paweł Kot Blog w social mediach

Facebook Twitter Google Plus Pinterest RSS

Zapisz się do newslettera